sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 1

       Była 22:47. Annabel wysiadła z autobusu zarzucając na ramię swoją niebieską torbę z Nike. Schowoła białego iPhona do prawej kieszeni czarnej skórzanej kurtki i ruszyła przed siebie. Wybrała drogę przez park. Był oświetlony latarniami, więc się nie bała, ale gdyby nie było świateł pewnie spanikowałaby i wybrała inną trasę. Była zmęczona. Spędziła 2 godziny w niewygodnym autobusie. Przyjechała do swojego chłopaka. Timy, bo tak miał na imię, mieszkał tu od 1,5 roku, a Annabel stąd pochodziła, ale 7 miesięcy temu wyjechała na studia. Timy'ego poznała 9 miesięcy temu, kiedy poszła z przyjaciółką do cukierni i zrobiła z siebie idiotkę wsadzając cały kawałek ciasta do ust ręką. O mało się wtedy nie udławiła. Założyła się z Nicole o piwo, więc dlaczego miałaby tego nie zrobić. Timy był tam wtedy z kumplem i widząc tę komiczną sytuację, postanowił się dosiąść. Od razu wpadł jej w oko. Wysoki, szczupły brunet, niebieskie oczka, słodki uśmieszek i lekki zarost, no ideał! Pogadali trochę, wymienili się numerami i tak zaczęła się ich znajomość. Timy dostał tutaj mieszkanie w spadku po babci. W szkole nie był orłem, skończył zawodówkę, a teraz od czasu do czasu dorabiał u mechanika, gdyż całkiem nieźle szło mu grzebanie w starych, zajechanych autach. Robił to w zasadzie dla zabicia czasu, a nie pieniędzy. Razem z mieszkaniem babcia zostawiła mu trochę kasy. Poszczęściło mu się, bo był jej jedynym i ukochanym wnukiem.
       Szła stawiając zdecydowane kroki na wybrukowanym chodniku. Dookoła nie działo się nic nadzwyczajnego. Minęła bezdomnego siedzącego pod jednym z drzew i popijającego "Wyborową" z gwinta. Kawałek dalej, na ławce jakieś dzieciaki się zabawiały. Dzieciaki, bo z pewnością nie miały więcej niż 14, ewentualnie 15 lat.

  - I pomyśleć, że ja w tych czasach, mając 19 lat jestem jeszcze dziewicą. Chyba coś ze mną nie tak.

Nie była wielce zaskoczona. W klasie jej młodszej siostry - Katy, 2 dziewczyny spodziewały się dziecka, a jedna zeszłej zimy została mamą. Widok gimnazjalistów uprawiających seks już prawie nikogo nie dziwił. No może ewentualnie stare, zdruzgotane babcie, które nie potrafiły pojąć tego, co dzieje się z dzisiejszą młodzieżą.
       Lubiła samotne spacery wieczorami. Był to czas, kiedy zwykle robiła porządek w swoich myślach. Teraz zastanawiała się, czy ktoś w ogóle za nią teskni. Rodzice są wiecznie zapracowani. Nigdy nie mieli czasu ani dla niej, ani dla Katy, dlatego też Annabel bardzo zżyła się z siostrą, bo prócz siebie nie miały nikogo. Ojciec jest prezesem w banku, wiecznie siedzi w swoim gabinecie i grzebie w papierach, matka zaś jest sekretarką w drugiej co do wielkości, dobrze prosperującej firmie budowlanej w mieście. Wszyscy dookoła wiedzieli, że często sypia z kolegami z pracy, ale ta nie czuła sie winna. Kiedy pewnego dnia Annabel zapytała ją, dlaczego zdradza ojca, odpowiedziała, że ten nie potrafi jej zaspokoić, w co dziewczyna nie wierzyła, gdyż praktycznie każdej nocy, słyszała za ścianą baraszkujących rodziców. Prawda jest jednak taka, że nigdy ani matka, ani ojciec nie przejmowali się jej życiem. Wyjechała na studia, a to było jak uwolnienie. W domu była traktowana jak powietrze, a jeśli już coś się działo, to ona była wszystkiemu winna. Na szczęście rodzice sporo zarabiają i opłacają jej zarówno naukę, jak i mieszkanie, czy jedzenie, ale to w zasadzie wszystko, nie są wstanie dać jej czegoś więc, prócz pieniędzy. Dlatego też Annebel rzadko ich odwiedzała. Było jej jedynie szkoda Katy, która musi z nimi mieszkać, ale kiedy przyjeżdżała do Timy'ego, zawsze znalazła też czas dla młodszej siostry.
       Minęła właśnie jedno z osiedli. Tam, w zielonym bloku na 8. piętrze mieszkał David. Jeden z tych dupków, którzy rozkochiwali ją w sobie tylko po to, żeby zaliczyć. Zawsze tak sie to kończyło. Najpierw kawa, potem kino, spacer, jedna randka, druga, a potem "chodźmy do mnie, może coś obejrzymy?". No właśnie, tylko że oni mówiąc "obejrzymy" mieli na myśli " chce pooglądać cię nago". Była głupia, łudziła się, że "ten będzie inny, ten na pewno mnie pokochał", ale zawsze było tak samo. Rozczarowanie i smutek.
       Teraz było inaczej. Miała kogoś, kto na nią czeka, a przynajmniej tak jej się wydawało. Pokochała go od pierwszego wejrzenia i mimo tego, że nie miał wysokiego wykształcenia, ani zbyt dobrej pracy, a wiadomo, pieniądze babci kiedyś się skończą, kochała go za to jaki jest dobry i wspaniały. Była bardzo szczęśliwa, po raz pierwszy od dłuższego czasu. Szkoda tylko, że dzieli ich tyle kilometrów. Timy jednak obiecał, że w przyszłym roku się przeprowadzi, jeśli tylko uda mu się sprzedać mieszkanie po babci, a tam znaleźć jakieś przyzwoite w dogodnej cenie. Annabel niestety nie miała możliwości przeniesienia się do niego, bo nie było szkoły filmowej w jej mieście, a od dziecka marzyła o aktorstwie, a dojeżdżanie każdego dnia byłoby bardzo uciążliwe. Teraz po tygodniu przyjechała stękniona za swym słodkim i kochanym Timy'm. Zmierzała właśnie do jego mieszkania. Nie powiedziała mu wcześniej, że przyjeżdża, chciała żeby to była niespodzianka. Już sobie wyobrażała jego zdziwioną minę i to, jak rzuci mu się w objęcia. Nie mogła się tego doczekać. Miała swój klucz do mieszkania, a dzięki temu, mogła go jeszcze lepiej zaskoczyć. Dostała go od Timy'ego, żeby mogła zawsze wejść, gdyby coś się działo i czegoś potrzebowała.
       Stała pod drzwiami, znalazła w torbie breloczek miśka, do którego doczepiony był klucz i szybko je otworzyła. Mieszkanie było dość duże: 2 duże pokoje, 2 mniejsze pokoiki oraz łazienka i kuchnia. Teraz panowała w nim ciemność. Annabel pomyślała, że pewnie nikogo nie ma, bo nie wierzyła, że Timy, tak wcześnie położyłby się spać. Weszła do środka i usłyszała szmery i ciche dźwięki dochodzące z wnętrza. Zamknęła drzwi, odłożyła torbę pod ścianę i zdjęła swoje białe Conversy po czym spokojnym krokiem, ale w duchu podekscytowana, zaczęła zmierzać w kierunku jego pokoju. Nagle usłyszała przeraźliwy krzyk Timy'ego. Natychmiast przyspieszyła kroku, nie wiedziała co się dzieje. Pierwszą jej myślą było to, że ktoś może robić mu krzywdę. "Morderstwo" - Pomyślała przerażona. Tyle się teraz o tym słyszy. Kiedy otworzyła drzwi, nie mogła uwierzyć w to, co widzi. Jej słodki i kochany chłopak był nagi i uprawiał seks z pluszowym misiem, a krzyk był wynikiem jego orgazmu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz