niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 6

       Annabel ruszyła przed siebie. Nie była pewna dokąd chce pójść, ale miała silną potrzebę, żeby z kimś porozmawiać. Katy nie było w domu, o rodzicach nawet nie myślała, bo i tak by jej nie pomogli. Była jeszcze Nicole. W czasach liceum były najlepszymi przyjaciółkami, ale kiedy Annabel wyjechała, oddaliły się od siebie i prawie całkowicie straciły kontakt. Nic dziwnego. Ann była zajęta studiami, a Nicole, jak się okazało, była w ciąży. Matt był wspaniałym chłopakiem i bardzo ucieszył się na wieść, że zostanie ojcem, niestety jego dziewczyna w tym momencie stała się najnieszczęśliwszą osobą na świecie. Była typową imprezowiczką. Całonocne wypady do dyskoteki, alkohol, czasem narkotyki, niewyobrażała sobie, że może to wszystko stracić. Teraz ich córeczka ma 3 miesiące. Nie wzięli ślubu, ale mieszkają razem. Matt bardzo się stara. Zarabia na życie pracując w dużym biurze jako asystent prezesa firmy, a Nicole zajmuje się dzieckiem. Annabel pomyślała, że w sumie sama była sobie winna. Sypiała z różnymi facetami. Czy kiedykolwiek zdradziła Matta tego Ann nie była pewna, ale wiedziała, że wcześniej takie nocne wypady kończyły się w łóżku u jakiegoś napalonego chłopaka. Nicole zawsze upierała się, że nie będzie brać pigułek, bo tylko powodują tycie, a teraz z pewnością tego żałowała. Nigdy nie chciała mieć dzieci.
         Annabel wyjęła iPhona z prawej kieszeni swojej kurtki i zawahała się. Nie była pewna czy chce to zrobić. Tyle czasu się do siebie nie odzywały. Teraz jednak czuła, że potrzebuje rozmowy i porady przyjaciółki, ale czy Nicole dalej nią była? Wybrała numer i czekała. Niestety odezwała się poczta głosowa. Zrezygnowana Annabel schowała telefon i poszła w stronę parku.

***

       Katy była zaskoczona propozycją Chrisa. Nie wiedziała co odpowiedzieć.

  - Wiesz, nie wiem czy to dobry pomysł...
  - Pójdziemy do mnie, porozmawiamy, może obejrzymy jakiś film, a potem odprowadzę Cię do domu - Powiedział z uśmiechem.

Jej niepewność. Dla Chrisa to było oczywiste. Nie była pierwszą taką dziewczyną i wiedział, że w końcu mu ulegnie. Nie musiał się nawet za bardzo wysilać. Wystarczył słodki uśmiech, pare miłych słówek i już zgadzały się na wszystko. 

  - Chyba jednak nie... nie dzisiaj...
  - Tak dobrze się czuję w Twojej obecności, tak wspaniale się dogadujemy. Chciałbym, żebyśmy spędzili ten wieczór razem... - Mówiąc to zbliżył się do niej.

Katy nie była pewna czego chce. Z jednej strony wydawało jej się, że to zdecydowanie za wczeście na wizyty w domu chłopaka. To była ich pierwsza randka. Ale z drugiej czuła ekscytację i wyobrażała sobie jakie to wspaniałe chwile mogliby spędzić we dwoje. Stała przed nim. On patrzył jej prosto w oczy i uroczo się uśmiechał. Ona czuła motylki w brzuchu i ledwo stała na nogach. "Nie mogę tego zrobić." - Pomyślała. "Byłabym głupia, gdybym mu odmówiła."

  - No dobrze. Zgadzam się. - Powiedziała niepewnie i posłała mu delikatny uśmiech, który Chris oczywiście odwzajemnił.
  - Więc chodźmy. To niedaleko. 

Wyszli przed budynek Chocolate Cafe. 

  - Ubierz swoją kurtkę, bo zrobiło się chłodno.
  - Masz rację - Uśmiechnęła się i założyła katankę. "Jaki on kochany" - Pomyślała.

Chris chwycił ją za rękę i poszli w kierunku jego domu.

***

       Annabel szła przez park. Słońce powoli zachodziło. Jej oczy chłonęły otaczający ją krajobraz, jak gdyby było to coś, czego nigdy wcześniej nie widziała. Usiadła na ławce. Dookoła panował spokój, a słaby wiaterek powodował, że lekki szum liści stał się przyjemny dla ucha. Myślała. Nawet nie zauważyła kiedy zrobiło się ciemno. 
       Timy zaczął się martwić o Ann. Postanowił jej poszukać. Przypuszczał, że może być w parku. Zawsze lubiła tam chodzić. O każdej porze roku i w każdą pogodę, kiedy była szczęśliwa, a także kiedy jej oczy zalane były łzami smutku lub złości. To miejsce miało jakiś urok, którego Timy nie potrafił dostrzec. Siedziała na ławce zamyślona i wpatrywała się w dal. Nie był pewien, czy już ochłonęła i jak zareaguje, ale postanowił podejść. Usiadł obok niej, ale się nie odezwał. Wydawało się, jakby Annabel w ogóle go nie zauważyła, jednak już po chwili mocno się do niego przytuliła. Timy odwazajemnił uścisk i poczuł ulgę.

  - Przepraszam... - Wyszeptał.

***

 - To Twój dom? - Zapytała podekscytowana Katy.
 - Tak, chodź. - Znowu posłał jej ten nieszczery uśmiech.

Dom był ogromny. Rodzice Chrisa byli bardzo bogaci. Wspólnie prowadzili dużą firmę. Budynek był bardzo nowoczesny. Większość znajdujących się w środku urządzeń było na pilota. Chris był jedynakiem i jak można się domyślić bardzo rozpieszczonym. Rodzice mieszkali na parterze, on zaś miał dla siebie całe piętro. 

  - Chodźmy do mojego królestwa. - Powiedział prowadząc Katy schodami na piętro.
  - Cała góra jest Twoja? - Na jej twarzy malowało się zdumienie.
  - No tak. Tak się jakoś złożyło.

Katy była zaskoczona. Zastanawiała się po co, takiemu chłopakowi jak Chris, tyle przestrzeni. 

  - Mój pokój jest na wprost. Możesz tam pójść, a ja przyniosę nam coś do picia.

Ucałował ją w policzek i poszedł korytarzem w prawo znikając po chwili za ciemnobrązowymi drzwiami. Katy rozejrzała się. Własna łazienka, kuchnia, salon z balkonem i to wszystko z pełnym wyposażeniem. "Ciekawe kto mu sprząta?" - Pomyślała. "Pewnie zatrudnili jakąś pomoc domową. Przecież ich stać." Weszła do jego pokoju. Zobaczyła wielkie łóżko. Na przeciwko niego na ścianie wisiał ogromny telewizor. Pod nim na półce znajdowała się konsola Play Station 3 Move, a obok stał regał wypełniony po brzegi grami. Na biurku leżał laptop i kilka podręczników. Tuż przy drzwiach stała ogromna szafa. Ściany były ciemne, w odcieniach szarości.

  - Podoba Ci się mój pokój? - Mówiąc to postawił na biurku butelkę Coca-Coli i dwie szklanki.
  - Tak. Jest taki duży i o dziwo bardzo przytulny. - Uśmiechnęła się do niego, a on ucałował ją w czoło.
  - To co będziemy robić? - Zapytał, choć miał już plan.
  - Hmm, nie wiem. To może obejrzymy film? - Zaproponowała, bo nie bardzo wiedziała co mogliby innego robić, choć przyszło jej jeszcze na myśl granie na konsoli.
  - A wiesz co? Ja mam inny pomysł. - Uśmiechnął się podstępnie.
  - Tak?
  - Tak - Powiedział, po czym rzucił ją na łóżko. - Trochę się zabawimy..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz