wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 4

  - Heej.

Katy rzuciła się na siostrę.

  - Cześć, co słychać? - Odpowiedziała Annabel odwzajemniając uścisk.
  - W porządku. A gdzie Timy?
  - Był dziś umówiony z facetem z komisu. Chyba planuje zmienić auto. Być może dołączy do nas później. A dlaczego pytasz? Wydawało mi się, że zbytnio za nim nie przepadasz.

Katy wzruszyła ramionami.
  
  - Tak tylko. Zdziwiła mnie jego nieobecność. Zawsze przychodził z Tobą, przez co nie mogłyśmy normalnie pogadać. We wszystko się wtrąca, jakby to on wiedział lepiej. - Przewróciła zabawnie oczami.
  - No z tym akurat się zgodzę. Raczej bywa zbędny na naszych spotkaniach. - Mówiąc to uśmiechnęła się. - A co u Ciebie? Wyglądasz na dość podekscytowaną.
  - Nie uwierzysz! Chris zaprosił mnie na kawę. Dzisiaaaj. - Katy wyszczerzyła się szeroko
  - Chris?! Czy to przypadkiem nie ten, którego zdjęcie trzymałaś pod poduszką i całowałaś przed snem?
  - Ejj! Jesteś okropna. - Szturchnęła siostrę.
  - Czyli to jednak ten. - Uśmiechęła się. - Ale czy on według Ciebie naprawdę jest taki przystojny? - Powiedziała Annabel udając zdziwioną. 
  - Tak, tak, tak! To najlepsze ciacho w szkole! Nie znasz się. Wystarczy spojrzeć na Timy'ego, żeby to wiedzieć.
  - Nieprawda! To Ty nie masz gustu.
  - Jasnee. Niech Ci będzie. Ja i tak wiem swoje. To będzie najwspanialsza randka na świecie. Będzie miło i romantycznie. Chris na pewno o to zadba. - Mówiła szczęśliwa Katy malując wyobraźnią cudowne wizje ich spotkania.
  - Żebyś się nie zdziwiła. 
  
Katy rzuciła siostrze złowrogie spojrzenie, ale na jej twarzy szybko ponownie pojawił się uśmiech.

  - A jak w domu? 

Annabel pytając, w zasadzie znała już odpowiedź. W ich rodzinie od co najmniej 10 lat było tak samo. Zapracowana matka, jeszcze bardziej zapracowany ojciec, osamotnione i nieszczęśliwe córki. Zero jakiegokolwiek zainteresowania i wsparcia ze strony rodziców. A jeśli już, któraś z dziewczyn odważyła poprosić się o pomoc, ojciec zarzucał jej kilkoma zielonymi banknotami myśląc, że dzięki temu problem się rozwiąże.

  - To co zwykle. - Katy wzruszyła ramionami i wyraźnie posmutniała.
  - Gdyby się coś działo, wiesz, że zawsze możesz do mnie zadzwonić. Wiem, że na rodziców raczej nie ma co liczyć.
  - Jasne. - Odpowiedziała, po czym szybko zmieniła temat. - A co u Was? Raczej nie wyglądasz najlepiej, coś nie tak?
  - Wszystko okej. - Powiedziała bez przekonania.
  - Na pewno? Wyglądasz jakbyś była co najmniej po nieudanym seksie. - Katy powiedziała to, co pierwsze przyszło jej na myśl.

Annabel popatrzyła na nią zaskoczona.

  - Co? Zgadałam?
  - Taa.
  - Muhahahaha, ale jestem dobra. - Humor od razu jej powrócił. - Co, aż tak kiepski jest? Hahahah, a może ma za małego?

Katy była wyraźnie rozbawiona.

  - Nie, po prostu mu opada. - Annabel odpowiedziała poirytowana. Jej facet nie potrafił jej zaspokoić.
  - Hahahahahah, a to dobre. - Nie mogła powstrzymać śmiechu. - Czyli nie wyszło?
  - Nie. - Odparła ze złością, a w duchu pomyślała "kuźwa, z misiem jakoś mu wychodzi".

***

       Timy niezmartwiony tym co stało się rankiem, a może raczej tym, do czego nie doszło, pojechał do komisu na obrzeżach miasta. Był tam umówiony z facetem, który sprowadzał z zagranicy prawie nieużywane motory.
       Ostatnim razem, kiedy Timy miał dniówkę w warsztacie, po odbiór swojego naprawionego już sprzętu zgłosił się pewien chłopak. Jego motor był wspaniały i od początku zrobił wrażenie na młodym mechniku. Timy'emu od dziecka podobały się motocykle, ale nigdy nie było go stać, aby sobie taki sprawić. Postanowił podpytać chłopaka skąd wziął takie cudo i za ile. Jimmy, bo tak się przedstawił, opowiedział jak udało mu się nabyć ten wspaniały motor niedaleko stąd i po dogodnej cenie. Dał Timy'emu namiary na faceta z komisu, pana Browna i zachęcił go do zakupy, bo jak twierdził, naprawdę się opłacało. Młody mechanik zadzwonił tam i od razu umówił się na spotkanie. Był bardzo podekscytowany. Jego marzenie wreszcie mogło się spełnić. Miał jeszcze trochę pieniędzy po babci, których z pewnością wystarczy na jakiś wypasiony motor. 
       Pan Brown był facetem około czterdziestki, średniego wzrostu i o sympatycznej twarzy. Zaprosił Timy'ego do swojego gabinetu, gdzie na laptopie pokazał mu katalog dostępnym modeli motocykli. Timy od razu wybrał piękną czerwoną Hondę. Pan Brown wykonał telefon potwierdzający zamówienie, a chłopakowi wręczył kartkę, na której widniała data zapłaty i odbioru motoru. Zadowolony Timy pożegnał się i szybko wsiadł do swojego starego samochodu.
  
  - Muszę powiedzieć o tym Annabel. Na pewno będzie zaskoczona. - Powiedział, po czym ruszył w kierunku centrum miasta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz